Ahhh co się dzieję z tą pogodą? Już za dwa dni pierwszy dzień wiosny, a tu śnieg! Właśnie wróciłam ze szkoły i zaraz zabieram się za robienie obiadu, a tym czasem postaram Wam się dobrze przybliżyć działanie Lorysa.
Kupiłam go ponad miesiąc temu w Auchanie, za jakieś 7 zł. Wolałam nie brać tego 1l, ponieważ moje włosy są strasznie wybredne i wybrałam ten mniejszy. Rodzaj to Shea Butter, czyli ten głęboko nawilżający. Nakładam go na suche włosy, owijam folią i pod czapkę na około godzinę, czasem dwie.
Maska dobrze nadaje się do wszelkich mieszanek (z olejem, do laminowania..) Pozostawia włosy miękkie, ale średnio nawilżone. Zapach... nie jest zbyt przyjemny. Czuć chemikalia i kojarzy się trochę z perfumami starszej pani, utrzymuje się na włosach.
Kupiłam go ponad miesiąc temu w Auchanie, za jakieś 7 zł. Wolałam nie brać tego 1l, ponieważ moje włosy są strasznie wybredne i wybrałam ten mniejszy. Rodzaj to Shea Butter, czyli ten głęboko nawilżający. Nakładam go na suche włosy, owijam folią i pod czapkę na około godzinę, czasem dwie.
Opakowanie samo w sobie całkiem poręczne, widać ile zostało maseczki. Dzięki dużemu otworowi wybranie odpowiedniej ilości Lorysa nie jest żadnym problemem.
Skład:
Maska dobrze nadaje się do wszelkich mieszanek (z olejem, do laminowania..) Pozostawia włosy miękkie, ale średnio nawilżone. Zapach... nie jest zbyt przyjemny. Czuć chemikalia i kojarzy się trochę z perfumami starszej pani, utrzymuje się na włosach.
konsystencja budyniu jest po prostu wygodna. Nie ścieka włosów, ale nie trzeba też rozcieńczać. Jest w sam raz :) Polecam!!
LBW



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz